Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedwab. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedwab. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 marca 2013

Czekając na wiosnę

Podobno się zbliża i już niedługo obsypie nas miłymi zapachami i kwiatami... Pani Wiosna oczywiście:) Nie wiem jak Wy, ale ja jej wyglądam już niecierpliwie, bo znudziła mi się dekoracja z chmur, która stale wisi nad głową. Pani Wiosenko - czekamy:)
A tymczasem mam do pokazania kilka rzeczy, które powstały w zimowych miesiącach.
Po pierwsze - filcowane szale.
Z kawałka zafarbowanej czesanki z  merynosa powstały dwa. Do pierwszego dodałam chusteczki jedwabne (mawata).




Do drugiego wyczesy jedwabne i trochę czesanki z bambusa.





Powstało też kilka farbowanek według pomysłu osoby bardzo pozytywnie zakręconej na punkcie filcowania.


Kolejne rzeczy pokażę jak tylko uda mi się zrobić sensowne fotki.

Tradycyjnie życzę Wam spokojnej nocy i pozdrawiam serdecznie:)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Jedwab i boa-zdobiciel

Bardzo dziękuję za miłe komentarze na temat moich pierwszych prób w tkaniu:)
Kończę już drugi szalik, ale teraz parę słow na temat magnoliowego jedwabiu, który pokazywałam tutaj, a który zdążył się już uprząść.


Uczyłam się na nim nowej dla mnie metody przędzenia. W książkach na temat przędzenia jest to metoda polecana osobom zaczynającym przygodę z przędzeniem. Chodzi o metodę "from the fold". Można o niej też poczytać na przykład tutaj - klik albo obejrzeć film tutaj - klik.
Postępując zgodnie z instrukcjami podzieliłam jedwab na odcinki długości włókna (mniej więcej)


złożyłam na pół, owinęłam wokół palca wskazującego i zaczęłam prząść na przełożeniu 10:1. Włókna złożone na pół dały gładką nitkę, bo wszystkie wystające końce, które pojawiłyby się gdybym przędła w zwykły sposób, tutaj schowały się w nitce.
Tym sposobem można prząść wszystkie dłuższe włókna - jedwab, wełnę i włókna pochodzenia roślinnego. Nitka jest ładniejsza, jeśli włókna są zbliżonej długości i nie są wymieszane z krótkimi ścinkami. W moim jedwabiu niestety zdarzały się takie ścinki, więc nitka jest nierówna. Ale metoda przędzenia bardzo mi się spodobała i teraz wypróbuję ją na wełnie.


Wyhodowałam też sporych rozmiarów węża boa, ale z gatunku boa-zdobicieli, a nie boa-dusicieli:)


Szalik powstał z jednego motka włóczki, a właściwie ozdobnej taśmy Frilly firmy Schachenmayr.
Wystarczą dwie godziny i szalik - boa jest gotowy. Mój ma prawie dwa metry długości i tak mi się spodobał, że dokupiłam jeszcze dwa motki, żeby ten ze zdjęcia nie czuł się samotny. Niech się mnożą:)



Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie gości:)

czwartek, 20 września 2012

Ostrich plumes trochę inaczej

Wzór bardzo przypadł mi do gustu, więc z rozpędu po zakończeniu brzoskwiniowego szala wrzuciłam na druty następną nitkę i zrobiłam tym samym wzorem chustę.



Posiłkowałam się wzorem Feather Duster, ponieważ chusta jest trójkątna i nie byłam pewna jak przerabiać boczne oczka.
Nitka - Kid Mohair Yarn Art - bardzo dobrze się blokuje, bo ma w składzie 70% moheru.
Chusta po blokowaniu ma wymiary 190 cm x 100 cm. Była robiona na drutach 5mm.



Zdjęcia robione na ostatnią minutę i w biegu, więc trochę się wykrzywiły:)


Na szpulce już pojawiło się trochę magnoliowego jedwabiu.


A na drutach przybywa kolorowych oczek ze zwariowanej, uprzędzionej przeze mnie wełny.


Pozdrawiam:)

wtorek, 14 sierpnia 2012

Jedwab i debiut

Kolejny szalik.
Tym razem z ręcznie farbowanego i przędzionego jedwabiu dzikich jedwabników, tzw. tussah silk. Jedwab farbowałam i przędłam dawno temu i nie zrobiłam żadnego zdjęcia dokumentującego proces tworzenia przędzy jedwabnej. Prezentuję więc gotowy szalik.


Zafarbowałam około 100 gr. taśmy jedwabnej. Chciałam otrzymać kolor zbliżony do jasnego bursztynu. Kolor nie jest jednolity. Niektóre miejsca przyjęły więcej barwnika, inne mniej. Powstał melanż delikatnie podkreślony połyskiem jedwabnej nici. Z taśmy powstało około 400 metrów przędzy o podwójnej nitce.
Szalik ma wymiary 190/25 cm, a wzór pochodzi z książki Mary Webb "Robótki na drutach" i nazywa się 'gotycki ażur'.


Chciałam Wam teraz przedstawić Polę - manekinkę, która niedawno u mnie zamieszkała i będzie mi pomagać prezentować moje dziergadełka. Pola jest wcześniejszym prezentem urodzinowym od mojej Siostry.
Sister - wielkie dzięki jeszcze raz:***


Jak tylko Pola przyjechała, wytargałam ją do ogrodu i ustroiłam szalikiem:)



Zafarbowałam też trochę jedwabiu na kolejny projekt z jednego motka. Chciałam uzyskać kolor zbliżony do ciemno różowej magnolii. Czy się uda, okaże się jak nitka będzie gotowa.


Pozdrawiam serdecznie:)

środa, 26 stycznia 2011

Na koniec i na początek

Z małym poślizgiem pokazuję szal, który był moją ostatnią robótką w miniony roku. Kolor - ciemna śliwka delikatnie cieniowana - jest bardzo niefotogeniczny, nie udało mi się zrobić lepszych zdjęć.



Szal miał być prostokątny. Takie było życzenie mamy, dla której go zrobiłam. Wzór pochodzi z książki "Victorian Lace Today", gdzie jest zaprezentowany jako szal trójkątny. Wełenka to merynos urugwajski kupiony u Laury w Kaszmirze.
Wymiary 170cm/50cm po blokowaniu, druty 4mm. Przed wrzuceniem na druty, wypłukałam wełnę w chłodnej wodzie, żeby nabrała puszystości. Przy okazji pozbyłam się nadmiaru barwnika.

Nowy rok przywitałam bransoletką, którą uplotłam z perełek i drobnych koralików.


Skoro rok nowy, to nowości pojawiły się też na moim kołowrotku. Przez jakiś czas leżał sobie na półce i spokojnie czekał na swoją kolej. Do jedwabiu, bo o nim mowa, podeszłam z respektem. Miałam w pamięci przejścia z czesanką, która zawierała jedwab i dała mi trochę popalić. Okazało się, że szybko się dogadaliśmy i bez większych problemów powstały pierwsze metry włóczki.


Szukając rad jak oswoić jedwab, natknęłam się na sposób na gładkie dłonie. A przy jedwabiu gładkie dłonie bardzo się przydają. Sposób stary jak świat, często go kiedyś stosowałam i zapomniałam o nim. Chodzi o sok z cytryny. Wygładza skórę dłoni, radzi sobie z szorstkościami, z którymi nie radzą sobie kremy. Zawsze w zimie ratował moje dłonie, które nie przepadają za niskimi temperaturami. Polecam, kto nie próbował, niech spróbuje.
Pozdrawiam:)

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Merynos z jedwabiem


Dla mnie okazał się wyzwaniem. Czesanka jest bardzo delikatna. Pojedynczy włos tak cienki, że prawie go nie widać. Na dodatek jeszcze jedwab. Delikatnie rozciągnęłam pas nie dzieląc go i zaczęłam prząść. Czesanka ślizgała mi się między palcami, nitka się rwała. Gdy już opanowałam to cudo, przędło się znakomicie.


Przy splataniu okazało się jaki popełniłam błąd myśląc, że już w pełni panuję nad moją czesanką. Nitki się rwały, ponieważ za słabo je skręciłam:(
Z 95 g uzyskałam 430 metrów urozmaiconych węzłami, 24 WPI (wraps per inch).


Znowu jestem mile zaskoczona kolorami produktu końcowego - kolory czesanki nie zachwyciły mnie.


Podejście do następnej czesanki z merynosa (już bez jedwabiu) zakończyło się gorzej - dałam sobie i kołowrotkowi wolne. Jeden zamach koła powodował tak mocne skręcenie czesanki, że miałam problem z jej rozkręceniem.


Wczorajsza druga próba zakończyła się dobrze.
Włóczka pojedyncza 425 m/100 g, 30 WPI.


Wniosek do zapamiętania- każda czesanka jest inna i wymaga indywidualnego podejścia:)))